Problematyczne sytuacje na rynku najmu mieszkań
Polski rynek mieszkaniowy już od dawna uchodzi za tak zwany rynek klienta, czyli przynajmniej w teorii osoba poszukująca dla siebie mieszkania, do wynajęcia lub na własność, powinna się tutaj czuć naprawdę komfortowo. Powinna mieć wybór spośród dużej ilości dostępnych lokali, a to sprzedawcy powinni się o nią bić. W rzeczywistości sytuacja nie jest aż tak różowa, ponieważ mieszkania oczywiście są, ale są też odpowiednio wycenione, przez co każdy poszukuje mieszkania dobrego i taniego, a takie połączenia są oczywiście zazwyczaj trudne do odnalezienia. A kiedy już je znajdziemy, jest do nich kolejka chętnych. Co więcej, na rynku pojawia się coraz więcej patologii, które powodują problemy już na etapie najmu mieszkań, ale mogą się także pojawić w trakcie najmu, jak i na jego koniec. Historii tego typu zdarzeń jest niestety bardzo wiele.

 Mieszkanie-widmo

Najczęstszym i stosunkowo najmniej poważnym problemem są tutaj mieszkania tak naprawdę nieistniejące. Nie chodzi oczywiście o to, że umawiając się na obejrzenie mieszkania z jego właścicielem trafiamy pod odpowiedni adres, a tam jest szczere pole. Mieszkanie oczywiście jest, ale trudno oprzeć się wrażeniu, ze jego zdjęcia były wykonywane w zupełnie innym czasie lub nawet nie w tym samym mieszkaniu, a dokładność opisu pozostawia jeszcze więcej do życzenia. Kiedy ogłaszamy cokolwiek w Internecie, normalnym jest, że staramy się to zaprezentować z jak najlepszej strony, ale na rynku wynajmu mieszkań coraz częściej zjawisko to w sposób drastyczny przekracza wszelkie granice dobrego smaku i po prostu uczciwości.

Intruzywny właściciel

Zupełnie normalnym jest także to, że osoba wynajmująca nam swoją nieruchomość jest zainteresowana zachowaniem przez nią odpowiedniego stanu. Chodzi tutaj przede wszystkim o właściwe jej używanie przez lokatorów. Trzeba uczciwie przyznać, że nie wszyscy lokatorzy zachowują się w wynajmowanych mieszkaniach w sposób, jaki oczekiwałby tego wynajmujący i w sposób, jakiego realnie można oczekiwać od najemcy. Jest to problem, którego nie wolno ignorować, ale jego rozwiązaniem bynajmniej nie jest stosowanie patologicznych praktyk przez właścicieli mieszkań. A mówimy tutaj praktycznie o działaniach ocierających się o przestępstwa. Kiedy bowiem wynajmujący oddaje mieszkanie w najem jego użytkownikom, staje się ono ich miejscem zamieszkania, miejscem prywatnym. Wynajmujący ma prawo do jego inspekcji, ale sposób takich odwiedzin jest ściśle określony przez prawo i nie może wyglądać tak, że właściciel mieszkania po prostu sobie do niego wchodzi i zaczyna przetrzepywać wszystkie znajdujące się tam rzeczy. Niestety, coraz częściej mamy do czynienia z sytuacjami, w którym zarządcy nieruchomości mają w głębokim poważaniu prywatność najemców i traktują mieszkanie jako miejsce publiczne. Zdarza się nawet, że przekopują prywatne rzeczy najemców. Wszystko oczywiście pod ich nieobecność.

Przepadanie kaucji zwrotnej

Z powyższą kwestią poniekąd

związana jest sprawa kaucji zwrotnej. Jest to suma stanowiąca zabezpieczenie właściciela mieszkania na wypadek, gdyby najemca spowodował straty materialne niezwiązane z normalnym użyciem i tym samym zużyciem mieszkania. W normalnych sytuacjach taka kaucja jest zwracana po zakończeniu okresu najmu, a zdarzają się sytuacje, że trafia ona z powrotem do najemcy po określonym czasie bezkonfliktowego wynajmu. Czasami jednak, a dzieje się tak niestety coraz częściej, właściciel mieszkania odmawia zwrotu kaucji. Spowodowane jest to najróżniejszymi drobnymi zdarzeniami, które nie powinny powodować przepadku wpłaconych pieniędzy. Proces ich odzyskiwania bywa bardzo trudny, a w związku z tym, że są to sumy zazwyczaj liczone w tysiącach złotych, zdarza się nawet, że spory są rozstrzygane sądowo. Nie ma niestety możliwości zabezpieczenia się przed takim działaniem, z wyjątkiem jedynie szukania informacji odnośnie wcześniejszych najemców mieszkania i ich kontaktów z jego właścicielem.

Niezapowiedziane eksmisje

Bardzo poważnym problemem osób najmujących mieszkania są także niezapowiedziane eksmisje. Każda umowa najmu powinna dokładnie opisywać sytuacje, w której obie strony mają prawo ją wypowiedzieć. Można oczywiście stwierdzić, że takiego zapisu w umowie być nie musi, ponieważ podstawowe prawa wynajmującego i najemcy określane są przez odpowiedni przepisy prawa i umowa nie może ich pogorszyć, ale zawsze można je poprawić. Jeśli w umowie nie będzie nic, najemca jest chroniony tak samo jak wynajmujący i nie jest tak, że nie ma żadnych praw. Niezależnie jednak od istnienia jakichkolwiek przepisów ex lege czy umownych, właściciele mieszań mają bardzo nieprzyjemny i po prostu nielegalny zwyczaj wyrzucania swoich najemców na bruk pod byle pretekstem i bez jakiegokolwiek okresu umożliwiającego im znalezienie innego lokum. W takiej sytuacji najemca pozostaje na bruku, dosłownie, razem ze wszystkimi swoimi rzeczami. Zamki są wymienione, a on jest na lodzie. Nieraz wynajmujący uważa, że ma do tego pełne prawo, więc trzeba przynajmniej zabezpieczać się wyraźnie wskazanymi zapisami w umowie.

Wynajmowanie nie swojego mieszkania

Poważnym problemem w ostatnim czasie staje się proceder, w trakcie którego osoba podająca się za właściciela mieszkania lub kreująca się na taką oferuje mieszkania, do których tak naprawdę nie ma praw. Czasami jest to sytuacja całkowicie legalna, ponieważ najemca mieszkania ma prawo do jego podnajmowania innym użytkownikom, jeśli tylko dostał na to zgodę właściciela nieruchomości lub odpowiednia klauzula została zapisana w umowie najmu. Jeśli jednak nie ma żadnych dodatkowych zapisów umownych ani bezpośredniego wyrażenia woli przez właściciela nieruchomości, wszelkie takie działania są bezprawne. Tylko właściciel nieruchomości może ją dać w najem i chociaż może zrobić to pośrednio, zawsze odbywa się to w jego imieniu. Dlatego zawsze trzeba zadać udowodnienia przez osobę wynajmująca praw do zarządzania lokalem czy to bezpośrednio poprzez jego własność, czy też poprzez odpowiednie upoważnienie od właściciela.